Analiza Cen LATO cz.3 - Wczasopedia.pl

Idź do spisu treści

Menu główne

Analiza Cen LATO cz.3

Klub Wczasopedia > Klub Wczasopedia
 

Informacja Branżowa firmy TravelDATA
dla uczestników Programu Transparentny Touroperator
oraz biur agencyjnych i osób zarejestrowanych na Wczasopedii


15.01.2021 - ANALIZA INFORMACJI MAJĄCYCH WPŁYW NA BRANŻĘ TURYSTYCZNĄ
Poprawa sytuacji epidemicznej w Polsce może być przejściowa...

Instytut Badań Rynku Turystycznego TravelDATA, zajmujący się gromadzeniem danych z rynku zorganizowanej turystyki wyjazdowej publikuje kolejną analizę informacji mających wpływ na branżę turystyczną

Nowa odmiana wirusa groźniejsza od dotychczasowej wskaźniki infekcyjne w dotkniętych nim krajach znacznie w górę

Zmutowany koronawirus występuje w kilku wariantach brytyjskim, włoskim, nigeryjskim i południowoafrykańskim. Prawdopodobnie najbardziej rozpowszechniony jest wariant brytyjski, który jest już obecny w większości krajów Europy (głównie Wielkiej Brytanii oraz Irlandii, ale także m.in. w Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii, Francji, Niemczech), jak również w Japonii i Australii.

Na razie nie ma wiarygodnie zweryfikowanych informacji, że nowe odmiany patogenu powodują cięższy przebieg choroby, ale przyjmuje się, że jest on bardziej zaraźliwy przez co stanowi większe zagrożenie dla procesów społeczno-gospodarczych, jak również stanowi podwyższone ryzyko przeciążenia służby zdrowia.

Na razie pierwsze wnioski w tych kwestiach można próbować wysnuć z obserwacji przebiegu wskaźników epidemicznych w krajach najwcześniej dotkniętych nowymi mutacjami wirusa wobec ich przebiegu w krajach pozostałych. Nowe mutacja została najwcześniej zidentyfikowana w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Japonii, a inna jej odmiana w Republice Południowej Afryki.

Na podstawie danych z ostatniego zakończonego tygodnia (4-10 stycznia) wynika, że w okresie 14 dni wskaźniki zakażeń i zgonów wzrosły w Wielkiej Brytanii wzrosły około 2-krotnie. Znacznie większy, gdyż około 8-krotny był wzrost wskaźnika zakażeń w Irlandii, ale wskaźnik liczby zgonów wzrósł w podobnym stopniu jak w Wielkiej Brytanii, czyli 2-krotnie.

W Japonii w okresie ostatnich 14 dni wzrost liczby zakażeń był także około 2-krotny, ale liczba zgonów podniosła się na razie o około 1/3. Z kolei w RPA oba wskaźniki wzrosły w tym czasie o około połowę.

Krzywe wzrostu wskaźników epidemicznych w wymienionych krajach wyraźnie odbiegają in plus od ich odpowiedników w innych krajach. Może to być punktem wyjścia do wstępnego sformułowanie wniosku o  wyraźnie większej zaraźliwości nowych mutacji wirusa.

Całkowicie otwartą kwestią pozostaje natomiast ich śmiertelność rozumiana jako relacja liczby osób zmarłych do liczby osób zakażonych. Na podstawie danych z Wielkiej Brytanii można wstępnie przyjąć założenie o podobnej śmiertelności obu odmian wirusa, gdyż liczby zgonów i nowych zakażeń rosną tam proporcjonalnie (na razie) w podobnym stopniu.

Polska ma na razie względnie korzystną sytuację epidemiczną na tle sąsiadów …

Nowa mutacja koronawirusa jest już najprawdopodobniej obecna w Polsce. Mogła się dostać do naszego kraju przeniesiona przez osoby przyjeżdżające przed okresem świąteczno-noworocznym z Wielkiej Brytanii, których liczbę ocenia się na około 100 tysięcy. Często były to osoby przebywające wcześniej w Londynie, który jest miastem o największym zagęszczeniu ludzi chorych na nową odmianę wirusa.

Aktualna sytuacja epidemiczna jest w naszym kraju stosunkowo korzystna, zwłaszcza wobec unijnych krajów bezpośrednio lub pośrednio (poprzez morze jak np. Dania) z nami sąsiadujących. Poniżej przedstawiamy zestawienie obu wskaźników epidemicznych w unijnych krajach otaczających Polskę, dla których dane medyczne dotyczące epidemii koronawirusa cechują się wysoką wiarygodnością.

Wskaźniki na tym wykresie wyjątkowo bazują na danych z ostatnich dwóch tygodni (jako średnia z dwóch ostatnich wskaźników tygodniowych), gdyż okres ten obejmuje czas świąteczno-noworoczny, na który pewien wpływ mógł mieć układ dni wolnych i pewne nieregularności w pracy służb medycznych. Wydłużenie okresu odniesienia pozwala ograniczyć skalę ewentualnych niezamierzonych odchyleń wskaźników od realnego przebiegu choroby.

Masywniejsze niebieskie słupki oznaczają średni wskaźnik liczby zachorowań (lewa skala), a węższe słupki czerwone średni wskaźnik liczby zgonów, który w celu lepszej wizualizacji przedstawiony jest w zmienionej skali prawej.



Wykres wskazuje, że otaczające nas kraje (sześć uszeregowanych według ruchu wskazówek zegara) mają obecnie na ogół mniej korzystną od Polski sytuację epidemiczną. Nieznacznie lepszy (niższy) wskaźnik nowych zachorowań mają jedynie Niemcy, a pod względem wskaźnika liczby zgonów lepiej wypada tylko Dania.

… i przymierza się do roli jednego z liderów w rozluźnianiu epidemicznych obostrzeń

Relatywnie nienajgorsze wskaźniki epidemiczne z rozpoczynającą się akcją szczepionkową w tle, skłoniły prawdopodobnie władze do pierwszego kroku w przywracaniu „normalności”, którym będzie rozpoczęcie od poniedziałku 18 stycznia nauki stacjonarnej w szkołach dla klas 1-3.

Była to decyzja trudna i dlatego była drobiazgowo rozważana. Zasadniczym jej ryzykiem jest niewielka możliwość skłonienia dzieci do przestrzegania narzuconych zasad higieny, zachowań i dystansowania, co może sprzyjać rozprzestrzenianiu się choroby. Warto w tym miejscu przypomnieć, że bardzo podobną decyzję o nieco przedwczesnym skierowaniu najmłodszych roczników z powrotem do szkoły podjęto w Izraelu. Była to zapewne jedna z przyczyn szybkiego odrodzenia się mocno już ograniczonej epidemii w tym kraju.

W Polsce szkoły mogą być równie groźnym kanałem transmisji, jak restauracje i miejsca rozrywki

Według zaawansowanych modeli cyfrowych stworzonych w bardzo renomowanym uniwersytecie Stanford w Dolinie Krzemowej i bazujących m.in. na zachowaniach i przemieszczaniu prawie 100 milionów amerykańskich obywateli, zdecydowanie najbardziej wydajnym kanałem transmisji koronawirusa okazały się placówki gastronomiczne i miejsca rozrywki. Może to być słuszna teza w odniesieniu do tzw. krajów zachodnich, w których np. restauracje, bary i puby odgrywają znacznie bardziej istotną rolę w życiu tamtejszych społeczeństw niż w Polsce.

Z kolei - o czym pisaliśmy już wielokrotnie - głównym miejscem, w którym dochodzi u nas do zakażeń koronawirusem są gospodarstwa domowe, a kanałami jego pierwotnej transmisji do gospodarstw są lokale gastronomiczne i rozrywkowe oraz zakłady pracy (poprzez osoby dorosłe) i szkoły (poprzez dzieci).

Słabym punktem naszego kraju w kontekście pandemii jest relatywne zatłoczenie polskich lokali mieszkalnych, a zwłaszcza wielopokoleniowość wielu rodzin, która naraża na bliskie bezpośrednie kontakty odporne na wirusa i chorujące często zupełnie bezobjawowo dzieci, z grupą wysokiego lub bardzo wysokiego ryzyka, którymi są osoby starsze.

Powoduje to sytuację, w której nauka dzieci w szkołach może szczególnie silnie przekładać się na ryzyko zachorowań osób starszych, a niemal na pewno w stopniu znacznie większym niż w krajach w których pokolenia mieszkają oddzielnie jak np. w krajach skandynawskich. W takiej sytuacji otwieranie szkół wcześniej niż czyni to wiele krajów zachodnich
zwłaszcza przy zagrożeniu coraz większym udziałem łatwo zakażającej nowej mutacji koronawirusem - może być ryzykowne i wymaga bardzo uważnej obserwacji i antycypacyjnego przygotowania władz do elastycznych działań korygujących wcześniej podejmowane decyzje.

Eurostat - polskie lokale mieszkalne są przeludnione niemal najbardziej w Unii Europejskiej

Niejako pomocniczo w tej kwestii można nawiązać do opublikowanego w zeszłym tygodniu materiału Europejskiego Urzędu Statystycznego (Eurostat) traktującego o statystykach osób żyjących w przeludnionych mieszkaniach w poszczególnych krajach Unii Europejskiej.

Przeludnione mieszkanie to według Eurostatu takie, w którym m.in. co najmniej jeden pokój nie przypada na dwoje osób żyjących w związku lub na jedną osobę samotną, bądź dwoje dzieci do 12 roku życia.

Przy tych kryteriach w mieszkaniach niespełniających tych kryteriów żyło w naszym kraju 37,6 procent populacji, co jest piątym najgorszym wynikiem w Unii. Słabiej od nas wypadają jedynie Rumuni, Łotysze, Bułgarzy i Chorwaci. Średnia Unijna to zaledwie 17,2 procent populacji żyjącej w przeludnionych mieszkaniach, a ostatnim krajem, który znajduje się jeszcze ponad średnią są Węgry.

W rozprzestrzenianiu się koronawirusa i jego śmiertelnej skuteczności wśród osób nim zakażonych, przeludnienie polskich lokali mieszkalnych ma pewne znaczenie, ale zapewne nie tak duże jak skład pokoleniowy rodzin, który jest w tym wypadku bardzo niekorzystny. Tej kwestii nie można jednak łatwo zaradzić (poza zmianą zachowań członków rodziny), gdyż jest ona odziedziczona po dziesięcioleciach gospodarki tzw. realnego socjalizmu i wymaga kolejnych dziesiątek lat na odwrócenie jego głęboko niekorzystnych skutków.

Poniżej nawiązujemy jeszcze do tradycyjnie przedstawianych sytuacji epidemicznych w Szwecji i w Izraelu, które już systematycznie przedstawiane były w wielu poprzednich materiałach.

Szwecja z kolejnymi z rekordowymi wskaźnikami liczby zachorowań i zgonów

Przyjęta w Szwecji kontrowersyjna strategia walki z epidemią wymyślona i forsowana przez głównego epidemiologa kraju Andersa Tegnella i mocno popierana przez mainstreamowe media okazała się ostatecznie niemal całkowitą porażką i nie brak już obecnie coraz liczniejszych głosów domagających przeprowadzania procedur wyjaśniających w tej sprawie.

Do zupełnej klęski szwedzkiej strategii walki z epidemią przyznał się w połowie grudnia 2020 nawet sam premier kraju Stefan Loefven twierdząc, że „brak lockdownu był błędem”.

O porażce świadczą też epidemiczne tygodniowe wskaźniki liczby zakażeń z ostatnich tygodni, które utrzymywały się powyżej granicy 4000, czyli na poziomie znacząco wyższym niż w zdecydowanej większości krajów europejskich. Ostatni z nich wyniósł 5158 nowych zakażeń ma milion mieszkańców (przed tygodniem 4092), a ponadto znaczący wzrost wykazał tygodniowy wskaźnik liczby zgonów, który wykazał zdecydowany wzrost z 43,9 do aż 69,9, który okazał się już dziewiątym najgorszym wynikiem wśród 34 monitorowanych krajów europejskich (z krajami skandynawskimi i nadbałtyckimi liczonymi oddzielnie). W ostatnim tygodniu był on prawie 15 razy wyższy niż w sąsiadującej Finlandii oraz 11-krotnie niż w Norwegii.

W tym miejscu warto też podkreślić, że temat niekorzystnej i systematycznie pogarszającej się sytuacji Szwecji na tle jej bezpośrednich sąsiadów i jej de facto anty-sukcesu, a nie sukcesu podnoszony był w materiałach Instytutu TravelDATA już od 16 tygodni, ale w mainstreamowych mediach zaistniał on dopiero niedawno, co tylko świadczy o ich determinacji w konsekwentnym unikaniu niewygodnych dla siebie tematów.

Przykład Izraela wskazuje co należy, a czego nie należy czynić w walce z pandemią koronawirusa

Izrael jako pierwszy kraj postanowił o wprowadzeniu powtórnego lockdownu jako ruchu wyprzedzającego drugą jesienną falę pandemii. Decyzję tę podjęto około 13 września, gdy tygodniowy wskaźnik infekcji osiągnął prawie 2400 przypadków na milion mieszkańców, a wprowadzone obostrzenia przewidziane były pierwotnie na okres 3 tygodni, czyli od 18 września do 11 października, ale niektóre z nich zostały przedłużone.

Obecnie wiemy już, że kraj ten po wstępnych dużych i szybkich sukcesach w ograniczaniu epidemii przeszedł do fazy słabo kontrolowanego jej powrotu. Miarą początkowych sukcesów był spadek tygodniowego wskaźnika liczby infekcji z 4688 przypadków na milion w szczycie do minimalnej wartości 467 już po zaledwie czterech tygodniach. Potem wskaźnik rozpoczął jednak systematyczny marsz w górę i po ośmiu tygodniach podniósł się do 4065, a w ostatnim nawet do poziomu 5701 przypadków na milion mieszkańców, a więc powyżej punktu wyjścia oraz nawet powyżej tegorocznego rekordu z przełomu września i października.

W silnych spadkach wskaźnika liczby zgonów, który po dwóch tygodniach stabilizacji na wysokim poziomie 28,2 sukcesywnie obniżył się do minimalnej wartości 5,3, po czym powrócił do silnego trendu wzrostowego i w ostatnim tygodniu osiągnął już poprzednią rekordową wartość 28,2 z tendencją do dalszego wzrostu, jako że krzywa zgonów często postępuje kilka tygodni za krzywą infekcji.

Tamtejszy rząd twierdził, że w celu uniknięcia poprzednich błędów dotyczących zanadto szybkiego znoszenia ograniczeń w niektórych obszarach życia społecznego i gospodarczego, tym razem proces wychodzenia z lockdownu powinien być bardzo stopniowy i trwać nawet przez okres 6 do 12 miesięcy.

Jednakże już 2 listopada nagięto własne założenia i przywrócono stacjonarną naukę w młodszych klasach i złagodzono bądź zniesiono niektóre ograniczenia. Była to zapewne jedna z przyczyn dość szybkiego odradzania się liczby nowych infekcji, jak też liczby śmiertelnych ofiar epidemii.

W takiej sytuacji władze wprowadziły trzeci już lockdown, który wszedł w życie 27 grudnia z zamiarem trwania przez dwa tygodnie lub dłużej jeśli dzienna liczba zakażeń utrzyma się na poziomie powyżej 1000. Ponieważ ostatnio liczba ta zbliża się do 10 tysięcy, szybkie wyjście z wprowadzonych ograniczeń i obostrzeń wydaje się mało prawdopodobne.

Izrael „modelowym krajem” dla koncernu Pfizer w badaniach wieloaspektowej skuteczności szczepionki

Już w materiale sprzed dziewięciu tygodni zaznaczaliśmy, że Izrael będzie też wartościowym przykładem kraju, który nie tylko przetestuje skuteczność restrykcyjnego lockdownu, ale też sekwencję, tempo i rezultaty znoszenia antyepidemicznych ograniczeń i restrykcji i działanie mające na celu likwidacje stanu pandemii.

Po okresie wielotygodniowej medialnej ciszy spowodowanej porażkami w walce o ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa Izrael znów jest obecny w przekazach wielu światowych i europejskich mediów. Tym razem stało się to za sprawą bardzo energicznie prowadzonej akcji szczepień przeciw tej chorobie, w której Izrael stał się światowym liderem w odniesieniu do liczby mieszkańców.

Stało się to możliwe dzięki nie tylko dobrej logistyce procesu szczepiennego, ale przede wszystkim dzięki zabezpieczeniu odpowiedniej liczby szczepionek do jego przeprowadzenia, a to z kolei dzięki osobistemu zaangażowania premiera kraju w proces dużych i szybkich zamówień dawek preparatu firmy Pfizer.

Niedawno poinformowano, że w wyniku dwustronnych uzgodnień amerykański koncern Pfizer zgodził się udostępnić Izraelowi kilka milionów dodatkowych dawek anty-covidowej szczepionki w zamian za zorganizowane przekazywanie danych statystycznych dotyczących m.in. jej empirycznej skuteczności. W ocenę przydatności Izraela dla celów tego programu była też zaangażowana Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Również kolejne fazy ograniczeń i obostrzeń wprowadzane przez Izrael przenoszące się na kolejne fale wzrostu i opadania liczby nowych zakażeń i śmiertelnych ofiar epidemii stanowią bezcenne źródła danych, które mogą służyć do stworzenia cyfrowych modeli przebiegu i rozwoju epidemii oraz wysterowania i optymalizowania kluczowych ich parametrów.

W ten sposób
jak to zaznaczaliśmy w naszych materiałach już wielokrotnie - Izrael staje się  źródłem doświadczeń dla innych w zakresie podejmowanych w walce z pandemią przedsięwzięć i ich skutków oraz znaczenia procesu szybkiego zaszczepiania społeczeństwa w warunkach ostrego rozwoju pandemii i oceny jego rezultatów w postaci ograniczenia jej rozwoju i sprowadzenie jej do rozmiarów niezagrażających istotnie funkcjom społeczno-gospodarczym państwa oraz zdrowiu i życiu znaczącej liczby osób.


Przegląd sytuacji epidemicznej w europejskich krajach źródłowych, docelowych oraz USA, Chinach, Japonii i Korei Płd.

W tej części materiału tradycyjnie przedstawiono zaktualizowane mapki oraz tabelę obrazujące sytuację w zakresie rozwoju infekcji koronawirusem w poszczególnych krajach podzielonych na rynki źródłowe i docelowe. Zaznaczamy, że zostały one sporządzone według zasad przedstawionych w materiale z 13 marca 2020, czyli nie przedstawiają liczb bezwzględnych, jak jest to często ujmowane w mediach, ale obejmują liczby zachorowań i zgonów odniesione do liczby mieszkańców, jak również nie pokazują liczb narastająco od początku epidemii lecz podają aktualną sytuację rozwoju choroby w okresie ostatniego tygodnia (pomiędzy godzinami 22 w kolejne niedziele), co pozwala precyzyjniej obserwować bieżące tempo rozwoju i skutki epidemii.

Postanowiliśmy zachować okres tygodnia dla monitorowania aktualnej gęstości liczby zakażeń i zgonów, ponieważ sytuacja w zakresie rozwoju choroby zmienia się tak szybko, że okres 14-dniowy zawiera już zbyt wiele starszych danych i nie oddaje w dostatecznym stopniu dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Jednotygodniowy okres obserwacji wskaźników stosuje także polski rząd przy podejmowaniu kluczowych decyzji o zwiększeniu lub poluzowaniu obostrzeń epidemicznych.

Stosownie do nowej inicjatywy sprzed dziewięciu tygodni do prezentowanych mapek dołączono mapkę tygodniowych wskaźników liczby przypadków śmiertelnych wraz z krótkim komentarzem. Jest ona przedstawiana jako pierwsza również dlatego, że kwestia liczby zgonów, która z powodu relatywnie niedużej ich liczby była dotychczas problemem wyraźnie drugoplanowym, teraz przy systematycznie rosnącej częstotliwości ich występowania systematycznie zyskuje na znaczeniu.

Przypominamy również, że poczynając od materiału z 30 października z powodu bardzo znacznego wzrostu wskaźników epidemicznych postanowiliśmy w prezentowanych mapkach wprowadzić nowy najbardziej niekorzystny z epidemicznego punktu widzenia kolor czarny według następujących zasad:

  • Tygodniowy wskaźnik zakażeń - dla liczby przypadków > 2000 na milion mieszkańców

  • Tygodniowy wskaźnik zgonów dla liczby przypadków > 40 na milion mieszkańców


Wielkości te stanowią dwukrotność limitów obowiązujących wcześniej dla najmniej korzystnego koloru ciemnobordowego.



Krótki komentarz odnoszący się do sytuacji w ostatnim tygodniu w zakresie wskaźników liczby zgonów odnoszący się do sytuacji Polski obejmuje zwrócenie uwagi na fakt, że pomimo ponownego niedużego wzrostu wskaźnika (52,9 do 54,8) uległ on relatywnej poprawie na tle krajów źródłowych.

Poprawa ta widoczna jest zwłaszcza na tle unijnych krajów sąsiadujących, w których wskaźnik ten podniósł się w znacznie większym stopniu, w tym Słowacji (wzrost wskaźnika z 98,9 do 109), Czech (wzrost z 85,2 do 103), Niemiec (wzrost z 54,9 do 75,5), Szwecji (wzrost z 43,9 do 69,9) i krajów nadbałtyckich (wzrost z 93,2 do 129). Jedynym geograficznie bliskim nam krajem, w którym wskaźnik nieznacznie spadł była Dania (spadek wskaźnika z 34,5 do 33,8).

Przed tradycyjnymi mapkami przedstawiającymi aktualną sytuację w zakresie wskaźników nowych zachorowań w poszczególnych krajach źródłowych i docelowych prezentujemy jeszcze poglądowy wykres wskaźników zbiorczych dla tych regionów oraz dla Wielkiej Brytanii, która jest w tej chwili głównym obszarem zakażania nową odmianą koronawirusa



Na wykresie wyraźnie widać zdecydowaną kontynuację wybicia w górę wskaźnika dla Wielkiej Brytanii na tle wskaźników regionalnych począwszy od tygodnia 14-20 grudnia 2020, przy czym zaznaczamy, że 14 grudnia jest najczęściej wymienianą datą, w której stwierdzono pojawienie się tam nowej mutacji koronawirusa.

Poniżej tradycyjnie przedstawiamy mapki krajów źródłowych i docelowych przedstawiające aktualną sytuację w zakresie wskaźników nowych zachorowań jaka miała miejsce w ostatnim tygodniu wraz z krótkimi komentarzami



W okresie ostatnich dwóch tygodni ogólny ważony wskaźnik zakażeń dla obszaru zachodniej części kontynentu uległ dość istotnemu zwiększeniu z 2247 do 3115 na milion mieszkańców, czyli o 38,6 procent. W tej sytuacji był on ponad 55 razy wyższy od minimum zanotowanego w pierwszym tygodniu czerwca (56 przypadków), ale też wyraźnie niższy od obecnego takiego samego wskaźnika dla USA (5443).  

Obecnie najwyższe współczynniki zakażeń w krajach źródłowych zachodniej Europy występują w tych krajach, do których najwcześniej dotarła nowa i zdecydowanie bardziej zaraźliwa odmiana koronawirusa, czyli w Irlandii (wzrost z 1344  do 9332 w okresie ostatnich dwóch tygodni) oraz w Wielkiej Brytanii (wzrost z 3650 do 6127 w tym samym okresie) Wysoki wskaźnik utrzymują się jeszcze w Słowenii (wzrost z 4251 do 6760).

Relatywnie niskie wskaźniki, choć systematycznie wzrastające, utrzymują się obecnie jeszcze w Belgii (1166), Austrii (1662), Niemczech (1736) i we Francji (1953), co jest zapewne skutkiem wprowadzonych tam surowych i przestrzeganych restrykcji i ograniczeń respektowanych przez dużą część społeczeństwa.

Do jedynie niewielkiego wzrostu zbiorczego ważonego wskaźnika nowych zachorowań, czyli z 1824 do 1851 (tj. 1,5 procent), doszło natomiast w Europie Środkowo-Wschodniej. Do tak nikłej zwyżki wskaźnika przyczyniły się Rosja, Białoruś i Ukraina, w których w tym okresie wskaźnik spadał, a w pozostałych krajach (oprócz Węgier) wskaźnik zwyżkował, przy czym z zdecydowanie największym stopniu w Czechach, gdzie zdecydowanie wzrósł z 4341 do 8480 przypadków na milion mieszkańców.

W Polsce po przejściowym dużej obniżce wskaźnika zakażeń przed szesnastoma tygodniami do poziomu 88, w kolejnych ośmiu tygodniach stopniowo wzrastał z 135 do 4425, w sześciu kolejnych tygodniach równie systematycznie spadał do 1458 przypadków na milion mieszkańców, po czym w ostatnich dwóch tygodniach rósł do 1607 i 1771 zakażeń na milion mieszkańców. Na przeciętnym poziomie (dziewiąty najwyższy wśród 20 krajów źródłowych) był wskaźnik liczby zgonów, który w dwóch tygodniach tygodniu uległ na jednak zwiększeniu z 44,5 do 54,8, czyli o 23,1 procent.

W Szwecji po zniżce wskaźnika liczby nowych zakażeń przed szesnastoma tygodniami (podobnie jak w Polsce) do 94 przypadków na milion, w kolejnych wzrastał on systematycznie z 170 do 4092, a w ostatnim tygodniu osiągnął kolejną rekordową i bardzo wysoką wartość 5158 przypadków na milion mieszkańców. W porównaniu ze Szwecją kolejny raz zdecydowanie korzystniejsza była sytuacja w sąsiadujących z nią Finlandii (wzrost z 326 do 331) i Norwegii (wzrost z 677 do 822), co wpłynęło zdecydowanie tonująco na wzrost ogólnego wskaźnika dla całej Skandynawii, który podniósł się w tej sytuacji dość umiarkowanie z 2217 do 2765 przypadków na milion mieszkańców



W tym roku zestaw krajów docelowych obejmuje też Włochy, które od pewnego czasu straciły już uzasadnienie dla oddzielnego monitoringu i zostały w tej roli zastąpione przez intensywnie zakażaną zmutowanym wirusem Wielką Brytanię.

Ostatni tydzień był okresem znaczącego wzrostu zbiorczego tygodniowego wskaźnika zachorowań w krajach docelowych czyli w takich do których udają się turyści z 953 do 1144 przypadków na milion mieszkańców. O takiej sytuacji zdecydowało istotne podniesienie się wskaźników w dużych krajach docelowych, czyli Hiszpanii (z 1434 do 1851) i Włoszech (z 1784 do 2004)  przy jego stabilizacji w Turcji (na poziomie 998).

Niestety po pewnym luzowaniu restrykcji i obostrzeń dał się już zauważyć ponowny wzrost wskaźników w rejonach, a który w okresie dwóch tygodni robi duże wrażenie. Dotyczy to zwłaszcza obszaru aglomeracji Madrytu (wzrost z 2092 do 3571), Katalonii (z 1847 do 2857) i rejonu Walencja/Alicante (z 1438 do 2604). Mniej dynamiczny był wzrost wskaźników  dotyczących Balearów (z 2460 do 3047) i Wysp Kanaryjskich, gdzie wskaźnik poniósł się z 607 do 793 nowych infekcji na milion mieszkańców. Na tym ostatnim kierunku był on na początku grudnia jeszcze na poziomie 410, ale niestety wykazuje tendencję do ponownego systematycznego wzrostu. Kontynuacja tego trendu może zagrażać podnoszeniem restrykcji w ruchu turystycznym na tym kierunku, co powinny brać pod uwagę biura podróży.

Bardzo wysoki wzrost tygodniowego wskaźnika nowych zachorowań odnotowano w okresie ostatnich dwóch tygodni w Portugalii z 2005 do aż 5533, przy czym warto zauważyć, że w tym kraju nie zamknięto, a jedynie ograniczono działalność restauracji i placówek gastronomicznych. We Włoszech wskaźnik ten podniósł się w tym okresie z 1465 do 2004,  w Tunezji z 924 do 1333, na Cyprze z 2160 do 3880 oraz w bardzo niewielkim stopniu w Grecji
z 391 do 426. W tej ostatniej wcześniejsze znaczne jego wzrosty skłoniły grecki rząd do ustanowienia narodowej 3-tygodniowej kwarantanny począwszy od 6 listopada i prawdopodobnie obecna korzystna sytuacja epidemiczna w tym kraju jest efektem wprowadzonych wówczas restrykcji.

W tym samym okresie obniżył się tygodniowy wskaźnik infekcji w Maroku (z 404 do 254), natomiast kolejny raz z rzędu zdecydowanie najniższy wskaźnik nowych infekcji miał miejsce w Egipcie
jedynie 74,1 przypadków na milion mieszkańców (przed dwoma tygodniami 68,0). Bardzo niski był w tym kraju również wskaźnik liczby zgonów 3,82 (wzrósł z 2,99). Oba te wskaźniki epidemiczne nadal pozostają, pomimo pewnego wzrostu w ostatnich tygodniach, zdecydowanie najniższe wśród wszystkich monitorowanych krajów docelowych



Sytuacja epidemiczna w USA uległa w okresie ostatnich dwóch tygodni istotnemu pogorszeniu zarówno pod względem wskaźnika nowych zakażeń, jak i wskaźnika liczby zgonów. Ten pierwszy podniósł się z 3941 do 5443 przypadków na milion mieszkańców, czyli o 38,1 procent, a drugi w podobnej skali z 49,1 do 70,0  wskaźnik zgonów, czyli o 42,6 procent. Zwiększyły się również wskaźniki osób hospitalizowanych i podlegających kwarantannie (kolumna trzecia), a także liczby chorych w ciężkim stanie choroby (kolumna czwarta).

W Japonii gdzie stosunkowo wcześnie odkryto nową odmianę koronawirusa (25 grudnia) sytuacja epidemiczna pogorszyła się w ostatnich dwóch tygodniach w wyraźnie większym stopniu, ponieważ tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń wzrósł z 170 do 315 przypadków na milion mieszkańców, czyli o 85,3 procent. Wskaźnik zgonów podniósł się stosunkowo niewiele z 2,69 do 3,54, ale należy pamiętać, że jego krzywa jest zwykle około trzech lub nawet więcej tygodni opóźniona względem krzywej zachorowań, a więc wysoce prawdopodobny jest znaczący wzrost również tego wskaźnika w terminie późniejszym.

W Korei Południowej tygodniowe wskaźniki epidemiczne wykazują na razie nieduże zmiany, ale kilka dni temu pojawiły się informacje, że nowa odmiana wirusa dotarła również i do tego kraju. Na razie w okresie minionych dwóch tygodni wskaźnik nowych zakażeń nawet nieco spadł z 140 do 125 na milion mieszkańców, a wskaźnik liczby zgonów nieco wzrósł z 2,61 do 3,18 przypadków  na milion mieszkańców.

Możliwe jednak, że po kilku następnych tygodniach sytuacja epidemiczna kraju może się wyraźnie pogorszyć podobnie jak ma to miejsce w Japonii. Obecnie władze są zdania, że kraj przechodzi trzecią falę epidemii i apelują o przestrzeganie reguł higieny i dystansowania społecznego.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach po licznych wcześniejszych różnokierunkowych zmianach wykazał w ostatnich dwóch tygodniach znaczny wzrost z 2,26 do 5,45, ale nadal i to od trzeciego tygodnia maja nie są odnotowywane przypadki śmiertelne spowodowane zakażeniem koronawirusem.

Warto też podkreślić, że pomimo niejednokrotnie znaczącego względnego wzrostu wskaźniki epidemiczne w wymienionych krajach azjatyckich nadal pozostają na bardzo niskich poziomach, zwłaszcza w odniesieniu do silnie obecnie zainfekowanych krajów europejskich.

W nawiązaniu do materiałów wcześniejszych zaznaczamy też, że liczba zachorowań przez kilka miesięcy była odnoszona do ludności prowincji Hubei, ponieważ był to dominujący i niemal jedyny region rozwoju choroby. Obecnie ognisk rozwoju choroby pojawiło się więcej, ale dla celów zachowania proporcji liczba nowych zachorowań jest odnoszona w tabeli do tej samej liczby ludności jak było to poprzednio.


Zachęcamy wszystkich związanych z turystyką do czytania naszych opracowań i materiałów.


Zespół Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA i www.wczasopedia.pl


Tekst oraz wykresy zostały przygotowane w celach wyłącznie informacyjnych i nie stanowią analizy inwestycyjnej, ani analizy finansowej, ani rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 r. (Dz. U. 2005, Nr 206 poz. 1715) oraz Ustawy z 29 lipca 2005 r. (Dz. U. 2005, Nr 183 poz.1538 z późn. zmianami).

Autorzy działali z należytą starannością i rzetelnością, nie ponoszą jednak odpowiedzialności za działania lub zaniechania odbiorcy podjęte na podstawie niniejszego tekstu i wykresów oraz za szkody poniesione w wyniku tych decyzji inwestycyjnych.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego